Zdecydowałem się wykonać te fotografie najlepiej, jak wtedy potrafiłem, posiadałem wówczas jeszcze aparat na kliszę,
który jak się to mówi: "błędów fotografującego nie wybacza".
Kilka dni po ceremoni ślubnej, gdy zanosiłem wyciągnięte z aparatu klisze do wywołanie, byłem zdenerwowany i niezwykle ciekawy jak to wszystko "wyjdzie"?
Moje obawy rozwiały się bardzo szybko, już w zakładzie fotograficznym, doświadczony technik, który wywoływał klisze,
na moje pytanie "... i jak ?" Odpowiedział: "... Będzie się podobało, oj będzie! "
|